Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zawsze mogłam pisać

Uwielbiam słodycze. A najbardziej te, które sama zrobię. Zazwyczaj piekę szybkie i pożywne ciasteczka owsiane ze składników, które akurat mam w domu. Dziś naszła mnie ochota na muffiny, które wyszły naprawdę rewelacyjnie.

 Metalową formę do muffin warto wyłożyć dodatkowo papierowymi foremkami, gdyż mogą się przykleić i rozpaść. Ewentualnie posmarować formę masłem.


Składniki: 
  • 2 szklanki mąki,
  • 1 szczypta soli,
  •  1 łyżka proszku do pieczenia,
  • 1/2 szklanki cukru,
  • 80g masła,
  • 1 łyżka cukru wanilinowego,
  • 2 jajka,
  • 1 szklanka mleka,
  • 200-300g dowolnych owoców,
  • 2 łyżki kawałków czekolady,
  • 1 łyżeczka nasion chia*
*- opcjonalnie, ja dodałam, ale tylko po to, by muffiny zawierały więcej błonnika 
Piekarnik rozgrzałam do 180-190 stopni.
Masło zmiksowałam wraz z cukrem i cukrem wanilinowym. Następnie dodałam  jajka oraz mleko. Mleka starczyło mi tylko na pół szklanki, drugie pół dodałam śmietanki 30% do deserów. 
Następnie dodałam resztę składników: mąkę, nasiona chia, proszek do pieczenia, sól oraz kawałki czekolady. Zamiast czekolady możemy użyć kakao.
Jeżeli chcemy owoce w całości, resztę trzeba mieszać już łyżką. Ja dodałam jedną dużą garść borówek amerykańskich i jedną małą garść malin nadal miksując, by owoce się odrobinę rozpadły.
Jeżeli masa jest zbyt gęsta, możemy dodać jeszcze odrobinę mleka.
Kolejnym krokiem jest przełożenie powstałej masy do foremek. Chcąc zrobić 12 muffinek, przekładałam po 2 łyżki masy na jedną foremkę.
Czas pieczenia to ok. 25-30 minut.
 

I gotowe!

Moim zdaniem to najlepszy przepis na muffiny. Wyszły odpowiednio słodkie, puszyste i nie za suche.
Smacznego!

Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



Z racji tego, iż tematyką bloga jest lifestyle, postanowiłam podzielić się z Wami pozycją godną uwagi. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się żadnego wybitnego dzieła po tej książce. Tematyka, owszem, wydała mi się bardzo ciekawa, jednak kupiłam tę lekturę za zaledwie 15 zł. Z doświadczenia wiem, że to niezwykle rzadkie, by książka przeceniona o połowę lub -75% była dobra. Przecież nie bez powodu jest na wyprzedaży- najwyraźniej nie sprzedawała się zbyt dobrze. Jednak się zaskoczyłam. Niemniej pozytywnie.
Muszę przyznać, że lektura wciągnęła mnie od pierwszych stron. Myślałam, że wiem mniej więcej, co dzieje się w Korei Północnej. Okazało się, że moja wiedza była niewielka.
Książka dzieli się na 3 części: Korea Północna, Chiny, Korea Południowa. Jak łatwo można się domyśleć, dziewczyna opisuje swoje życie w Korei Północnej, następnie ucieczkę do Chin. Stamtąd trafia do Korei Południowej.

 Opis książki:


Bohaterka autobiografii, Yeonmi Park jest w wieku bardzo zbliżonym do mojego. Nie mogłam oprzeć się porównaniu mojego oraz jej życiorysu. Zdałam sobie sprawę (nie tylko po tej lekturze, jednak utwierdziła mnie ona w przekonaniu), że my, Europejki mamy cudowne, wolne i pełne praw życia.
Yeonmi nie miała tyle szczęścia i urodziła się w komunistycznym kraju, jakim jest Korea Północna. Nie ma lepszej drogi na zapoznanie się z sytuacją polityczną w tym kraju, niż szczera spowiedź osoby, która to przeżyła.
Chcę polecić Wam tę książkę, gdyż naprawdę jest warta zmarnowania kilku godzin,jednakże nie chcę zdradzać Wam fabuły czy dawać spojlerów. Osobiście uwielbiam książki,a także filmy, które są oparte na faktach. Ta książka jest prawdziwa, szczera do bólu i pouczająca. To jedna z tych lektur, po których miałam tzw. kaca książkowego, ale również i moralnego. Takie dzieła skłaniają do refleksji nad własnym życiem. Nad tym, ile tak naprawdę mamy w życiu, a czego nie doceniamy.
Narzekamy, że musimy chodzić do szkoły, pracy, na zakupy, płacić rachunki. Narzekamy, że mamy obowiązki. A czy to nie jest piękne? Skoro musisz chodzić do szkoły oznacza to, że masz dostęp do edukacji. Potrafisz pisać i czytać. To zaskakujące, ale w XXI wieku nadal jest mnóstwo analfabetów.
Musisz chodzić do pracy, nie ma Cię większą połowę dnia w domu, a całą wypłatę musisz wydać na rachunki, spożywkę i wyprawkę dla dzieci do przedszkola? I co w tym złego? To, że masz możliwość godnego życia? Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale nie żyjesz w skrajnym ubóstwie, bez godności i pełen wstydu.
Każdy z nas ma problemy. Jednak warto się na moment zatrzymać, dać sobie chwilę na to, by docenić to, co masz. Nie każdy ma tyle szczęścia, co ty. Doceń swoje życie, takim jakim jest.


Miała być recenzja, a wyszła opinia. Mimo to, mam nadzieję, że nie zniechęciłam Cię do mojego bloga. Jeśli nadal tu jesteś, koniecznie daj mi znać w komentarzu, co o tym myślisz.
Twoja opinia jest dla mnie niezwykle ważna.
Dziękuję.
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Zacznę od początku...
 Zapewne każdy z was miał kiedyś marzenie, które wydaje się nieosiągalne. A na pewno każdy z was wie, czym jest zawód. Miłosny, zawodowy... nieważne. Wiecie, co mam na myśli.
Z ręką na sercu przyznaję, że zawsze kochałam pisać. W szkole podstawowej, jak i w gimnazjum wypracowania były moją ulubioną częścią zajęć języka polskiego. I wierzyłam, że jestem w tym naprawdę niezła. W następnym etapie edukacji, pech chciał, że trafiłam na bardzo wymagającą polonistkę, która mocno krytykowała wszystkie moje prace. Większość z nich oceniała na stopień niedostateczny. W tym momencie przestałam wierzyć we własne możliwości i zaprzestałam pisania także w domu. Warto wspomnieć, że w ramach hobby często pisałam opowiadania lub wiersze białe, jednak nikomu ich nigdy nie pokazywałam. Uwierzyłam, że się do tego nie nadaję. Przez jednego człowieka. 
Moim największym marzeniem, praktycznie od zawsze, było zostanie dziennikarką. Nigdy nie sprecyzowałam specjalności. Nie wiem, co by mi odpowiadało najbardziej. Czy bycie felietonistką? A może reporterką? 
Latami chodziła za mną chęć pisania do ludzi. Dzielenia się swoimi przemyśleniami, historią. Wierzę, że każdy z nas ma możliwość, dar, zainspirowania kogoś. Zabrzmi to trywialnie, ale każdy człowiek jest inny. Każdy ma inną mentalność, pragnienia, potrzeby, przeszłość, rodzinę, otoczenie, marzenia i tok myślenia. To jest piękne. 
Wreszcie, co skłoniło mnie do założenia bloga? Impuls. Wpadłam na ten pomysł i już chwilę później szukałam odpowiedniej domeny dla mojego nowego bloga. Nowego, bo już kiedyś pisałam bloga kosmetycznego. Kto wie, może i tu zacznę mieszać tematyki. Jednak głównym tematem będzie lifestyle.
Ten wpis jest o wszystkim i o niczym, jednakże jest potrzebny. Muszę podzielić się tym, co siedzi mi w głowie. Obiecuję, że następne posty będą ciekawsze.

Dziękuję, że jesteś tu ze mną.
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze

Subscribe

Posty
Atom
Posty
Komentarze
Atom
Komentarze

About me

Jestem Paulina
i zawsze chciałam pisać. Zawsze mogłam pisać. Dziś zaczynam realizować jedno ze swoich cichych marzeń.
Nie liczę na wielką popularność w dobie tak wielu innych interesujących blogów. Może moje posty Ci się spodobają? I zostaniesz ze mną na dłużej? Tego niewątpliwie bym sobie życzyła.

Categories

  • kuchnia
  • lifestyle
  • literatura

Blog Archive

  • ▼  2017 (3)
    • ▼  lutego (3)
      • Mój przepis na pyszne owocowe muffiny
      • Yeonmi Park "Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Pół...
      • Wszystko zaczyna się od marzeń

Contact me

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates